W górach zawsze bądź w kontakcie z bliskimi!

środa, 10 sierpień 2016 14:14

Często zdarza się, że wyjeżdżamy w góry, aby odpocząć od cywilizacji. Chcemy mieć urlop od pracy i obowiązków. Czasem chcemy też odpocząć od bliskich, z którymi mamy nie najlepsze relacje. Nie zwalnia na to jednak od konieczności posiadania telefonu komórkowego i reagowania przynajmniej w sytuacjach, gdy dzwoni do nas znajomy numer.

Odbieraj telefon w górach

Na łamach portalu informowaliśmy o tym, że w ostatnich dniach TOPR, Horska Služba oraz policja z Polski i Słowacji poszukiwały mężczyzny, który nie dawał znaku życia od kilku dni. Okazało się, że przebywał on w bezpiecznym miejscu w Szczyrbie, zwyczajnie nie odbierając telefonu. Wydawałoby się, że tak nieodpowiedzialne zachowanie musi spotkać się z powszechną krytyką, tymczasem niektórzy próbują bronić turysty, wskazując, że w górach zazwyczaj nie chcą odbierać telefonu, aby nie psuć sobie atmosfery wyobcowania lub po prostu nie rozmawiać z bliskimi, od których chcą sobie odpocząć. Wszystkie tego typu argumenty należy uznać za niedopuszczalne i wskazujące na niezrozumienie specyfiki górskich zagrożeń i nieznajomość jednej z podstawowych zasad obowiązujących podczas wyjścia w góry.

Przed każdym wyjazdem w góry należy poinformować przynajmniej jedną osobę o swoich planach. Nie musi być to wcale ojciec czy matka, jeśli nasze relacje z nimi nie układają się najlepiej. Może być to dowolny znajomy, który będzie pełni rolę naszego „anioła stróża”. Powiadamiamy bliskich (każdy swoich), nawet jeśli w góry wybieramy się w grupie. Obecność drugiej osoby na szlaku wcale przecież nie oznacza, że nie może zdarzyć się nic złego. Informacja w stylu „idę w Tatry” to żadna informacja. Należy podać swoją dokładną trasę dzień po dniu, a osoba otrzymująca ją powinna sobie to zanotować. Warto pozostawić także wiadomość w schronisku lub pensjonacie, w którym nocujemy. Po każdym skończonym dniu należy powiadomić bliską osobę – jeśli tylko mamy zasięg – że jesteśmy już bezpieczni. Powinniśmy informować także o wszelkich zmianach planów, które z różnych przyczyn mogą w górach się przydarzyć.

Przez cały czas w trakcie górskiej wycieczki musimy posiadać naładowany telefon. Na dłuższych wypadach konieczna jest ładowarka, której używamy w schroniskach i urządzenie typu power bank. Telefon ma służyć nam nie tylko do ewentualnego powiadomienia służb ratunkowych, ale także do odbierania telefonów od naszego „anioła stróża”, który chce sprawdzić, czy wszystko w porządku. Oczywiście na taką funkcję wybieramy osobę, która nie będzie nam zakłócać spokoju telefonami co 15 minut, jednakże wystarczająco odpowiedzialną, aby zadzwonić do nas, jeśli przynajmniej przez jeden dzień nie zrobimy tego sami.

Wszystkie te czynności zajmują bardzo mało czasu i kosztują bardzo niewiele. Ktoś może uważać je za uciążliwość w sytuacji, gdy nic się nie dzieje, jednakże gdy przytrafi się nieszczęście, mają one kluczowe dla naszego zdrowia i życia znaczenie. Nawet jeśli nie będziemy sami w stanie zadzwonić na TOPR, zrobi to za nas osoba, która ma się nami opiekować, zaniepokojona brakiem umówionego kontaktu. Nie trzeba chyba tłumaczyć, że w górach zdarzają się sytuacje, w których każda minuta może mieć decydujące znaczenie. Jeśli nikt nie wie, gdzie jesteśmy – nikt nie wie, że coś się stało i w związku z tym nikt nie będzie nas szukał. Jeśli zaś ktoś wie, że jesteśmy „gdzieś w Tatrach” i nie dajemy znaku życia – ratownicy stracą mnóstwo czasu na prowadzenie poszukiwań w miejscach, w których nas nie ma. Ten stracony czas może być dla nas kluczowy.

Niepozostawienie bliskim informacji o swoich planach i brak regularnego kontaktu telefonicznego z nimi to tak podstawowy błąd jak nieubranie butów trekkingowych na górski szlak. Ani złe relacje z bliskimi, ani chęć przebywania poza cywilizacją nie mogą stanowić usprawiedliwienia dla takiego zachowania.

Krzysztof Barcik

Fot. Flickr.com

Oceń ten artykuł
4.75
4
Zaloguj się, by skomentować