Armageddon w Dolinie Chochołowskiej - TPN pilnował krokusów

poniedziałek, 04 kwiecień 2016 11:55

W miniony weekend Dolina Chochołowska przeżyła prawdziwy koszmar. Na wieść o zakwitnięciu pól krokusowych do doliny przybyły tak wielkie tłumy, jakich chyba nigdy jeszcze tu nie widziano.

Oblężenie Doliny Chochołowskiej

Krokusy spowodowały, że ruch w dolinie był większy niż w najbardziej oblegane dni lata nad Morskim Okiem. Długa kolejka do kasy biletowej oznaczała wiele minut czekania, na parkingach zabrakło miejsca, a na drodze od strony Kościeliska i Czarnego Dunajca tworzyły się gigantyczne korki. Niestety turyści zachowywali się fatalnie. Na przydrożnych łąkach głodni zysku właściciele urządzili prowizoryczne parkingi - to nic, że rosły na nich krokusy - znalazły się one pod kołami zaparkowanych samochodów. Przystanek u wylotu doliny zamienił się w jeden wielki śmietnik. Na Siwej Polanie wietrzący biznes górale poustawiali masę straganów z jedzeniem i świecidełkami. Tłum starał się kontrolować osobiście komendant Straży Parku, Edward Wlazło, ale widać było, że służby nie nadążają. Nieco lepiej było na samej Polanie Chochołowskiej, gdzie pomiędzy polami krokusowymi TPN poustawiał wolontariuszy, którzy pilnowali, aby ludzie nie rozdeptywali cennych kwiatów. Dzięki temu polana nadaje się do dalszego pokazywania, a to pewnie oznacza kolejny najazd w przyszły weekend. Zwłaszcza, że krokusów jest coraz więcej.

Krzysztof Barcik

Fot. Jan Krzeptowski-Sabała / Wolontariat TPN

Oceń ten artykuł
4.65
15
Zaloguj się, by skomentować