Peter Shelton, Wspinaczka ku zwycięstwu

wtorek, 17 listopad 2015 17:02

II Wojna Światowa. Historia wyspecjalizowanej jednostki Armii Stanów Zjednoczonych, której przeznaczeniem jest walka na froncie w terenie górskim. Gratka dla miłośników historii, alpinizmu i narciarstwa.

W 2015 roku za sprawą wydawnictwa Rebis, na polskim rynku ukazała się książka autorstwa Petera Sheltona „Wspinaczka ku zwycięstwu”, pozycja poświęcona nieznanej historii elitarnej X. Dywizji Górskiej Armii Stanów Zjednoczonych – pierwszej i jedynej amerykańskiej jednostce tego typu. O ile za oceanem ten wątek historii doczekał się opisów w literaturze, o tyle w polskiej monografii II Wojny Światowej opis dziejów X. Dywizji Górskiej stanowi nowość. To pierwszy powód, dla którego warto sięgnąć do tej książki.

Być może nie od pierwszych stron, ale od pierwszych opisów akcji X. Dywizji Górskiej czytelnik przekonuje się, że sprawne pióro Petera Shelton’a jest nasączone pasją jazdy na nartach i zamiłowaniem górskim. Tym samym sposób narracji sprawia, że – poniekąd monografia historyczna – staje się zarazem książką „przygodową” (choć w pełni autentyczną), wypełnioną opisami akcji w scenerii górskiej, pełną motywów wspinaczki i przeżyć nie tylko żołnierza, ale i narciarza. „Wspinaczka ku zwycięstwie” to zresztą nie jedyna pozycja, w których wątek narciarski autor stawia na piedestale. Motyw ten odnajdujemy również w innych pozycjach wychodzących z ręki Petera Sheltona: The Unofficial Guide to Skiing in the West, The Snow Skier’s i Aspen Skiing. The First Fifty Years.

W swoim dziele „Wspinaczka ku zwycięstwu” autor sprawnie wprowadza czytelnika w schemat historii X. Dywizji Górskiej Armii Stanów Zjednoczonych, przytaczając kolejno fakty, popierane relacjami poszczególnych żołnierzy, które Peter Shelton wplata w ciąg wydarzeń. Te drugie często swoim potencjałem przerastają próbę utworzenia szczelnego usystematyzowania kart historii, przez co z czytelnik może mieć czasem wrażenie chaosu i niedostatecznego połączenia wątków, rodzące pewną dysproporcję w całej „konstrukcji”. Tym niemniej autorowi udało się stworzyć bardzo wyrazisty obraz tego, czym była X. Dywizja Górska, jaką rolę odegrała na arenie II Wojny Światowej i kim byli ludzie, którzy tworzyli jej szeregi.

Akcja książki zaczyna się standardowo, od motywacji i starań w dążeniu do utworzenia wyspecjalizowanej jednostki, jaką miała być X. Dywizja Górska. Ojciec pomysłu, Minnie Dole, długo i niezwykle uparcie dążył do swojego rodzaju zrewolucjonizowania potencjału Armii Stanów Zjednoczonych, jakim miało być stworzenie obok standardowych form wojska – jednostki wyspecjalizowanej do walk w trudnym, niedostępnym terenie. Ostatecznie powstanie X. Dywizji Górskiej było skutkiem zarówno nieugiętości Minniego, jak i przypadków na froncie sojuszników i wrogów.

Młodych rekrutów kusiły propagandowe zdjęcia żołnierzy ubranych w nieziemskie, białe kombinezony, pędzących na białych nartach z karabinami w tym samym kolorze. Na plakatach rekrutacyjnych znani sportowcy uśmiechali się, szusując w pełnym słońcu na śnieżnych zboczach. Wspinaczka wysokogórska w oczach żołnierzy stawała się swego rodzaju operacją wojskową, którą można by podsumować kilkoma ledwie słowami książki: „w wojnie jak w sporcie”. Rekrutowano prawdziwe talenty, ludzi sprawnych, zdolnych i wyjątkowych. Młodzi mężczyźni myśleli: „skoro tę wojnę trzeba stoczyć i wygrać, czemu by nie służyć ojczyźnie w ukochanych górach?” Dowództwo planując manewry na poziomie całej dywizji postarało się by tę miłość do gór stłamsić, a przynajmniej wyeliminować element zabawy. O resztę „zadbała” wojna. W książce odnajdujemy wiele żywych opisów działań na froncie, między innymi brawurowej akcji przeprowadzonej na Monte Belvedere i całego ciągu operacji kierowanym przeciwko Niemcom broniącym się na świetnie ufortyfikowanej Linii Gotów.

Wśród opisów znajduje się wiele osobistych refleksji żołnierzy przypominających, że wojna idealizuje patetyczne atuty jednostki, w stosunku do wartości życia ludzkiego (np. opis po akcji na Monte Della Spe: […] „stało się jasne, ze żaden z nas wspaniały oddział narciarzy, którzy przypuszczą atak na wroga, szusując na białych nartach i strzelając z białych karabinów. Zamiast śniegu otaczała nas brudna ziemia, a o atakowaniu mogliśmy tylko pomarzyć, skoro najrozsądniej było się czołgać i nie wychylać”. Lektura pozostawia czytelnika w stanie refleksji. Wraz z kolejnymi kartami książki (a jest ich 285) poznajemy nie tylko losy wojenne X. Dywizji Górskiej, ale zbliżamy się do poszczególnych sylwetek żołnierzy – inspirujących ludzi, m. in.: Davida Browera (szefa organizacji Sierra Club), Billa Bowermana (założyciela firmy Nike) Friedla Pfeifer’a (współtwórcy ośrodka narciarskiego w Aspen).

„Wspinaczka ku zwycięstwu” zdecydowanie nosi w sobie potencjał, który może obrodzić nowymi, interesującymi produkcjami. Film na podstawie książki Petera Sheltona zapowiedział już Robert Redford – nie tylko znany aktor hollywoodzki, ale i założyciel ośrodka narciarskiego Sundance Resort (nazwanego tak od jednej z jego ról – Sundance Kida), gdzie utworzył Sundance Institute i gdzie corocznie organizowany jest Sundance Film Festival, największy i najbardziej uznany festiwal promujący kino niezależne.

Małgorzata Tomik

Fot. Małgorzata Tomik

Oceń ten artykuł
0.00
0
Zaloguj się, by skomentować